Skip to main content Skip to page footer

Temat miesiąca

Uśmiech ze spotkania z Bogiem

„Uradowali się uczniowie, ujrzawszy Pana”.
 

Widząc parafian na niedzielnej Mszy Świętej czy też jadąc autobusem, widzę smutne ludzkie twarze. Te twarze się nie uśmiechają, są jakby czymś zmartwione, zranione, obciążone jakimś ciężarem. Może ciężarem samotności, niezrozumienia, samokrytyki, albo też przymusu i niewolnictwa. Tak – niewolnictwa. Człowiek uzależniony od grzechu jest niewolnikiem. Człowiek, który jest do czegoś zmuszany przez innych czy przez siebie, jest niewolnikiem.

Czy moja religijność, praca, domowe obowiązki lub inne czyny nie są z musu? Tak jakby narzucone. Skąd bierze się u mnie smutna twarz? Co jest jej powodem? A może jest nią zamknięcie się w sobie?                                                                                                                                                                                                                                                   

Apostołowie zamknięci, wycofani z obawy przed Żydami, byli smutni. Smutni byli również, bo w ich sercach był lęk oraz żałoba po Jezusie.                                                         

Czy na naszych twarzach jest smutek, bo lękamy się innych? Czy może smutek ten jest spowodowany samotnością? Może niewiarą w miłość Jezusa do mnie? Niewiarą w Jego obecność pośród mego życia? A może jakimś grzechem?

Czego nam trzeba, aby być radosnym? Radość przyjdzie, gdy nasze serca napełni pokój pochodzący od Pana Jezusa. Radość ta to szczęście wynikające z obecności Boga w moim życiu. Boga, który jest blisko mnie i darzy mnie miłością i przebaczeniem. Boga, który wyzwala mnie z moich grzechów oraz odosobnienia. Uczniowie uradowali się, ujrzawszy Pana. Świadomość i pamięć obecności Boga oraz Jego miłości musi być w nas wciąż na nowo ożywiana. W tym pomaga nam codzienna modlitwa, medytacja nad słowem Bożym oraz częste powtarzanie w ciągu dnia aktów strzelistych. Tym, co budzi radość, jest również spotkanie z drugim człowiekiem, w którego sercu dostrzegam Boga.

Może te smutne twarze najwyższy czas rozpromienić uśmiechem. Uśmiechem pochodzącym ze spotkania z Bogiem przebaczającym, pochodzącym również ze spotkania z moim bliźnim, moją rodziną, dziećmi, przyjaciółmi. Może najwyższy czas zauważyć i zaakceptować to, co mam, i tym się cieszyć. Pomódlmy się o pogodę ducha słowami modlitwy Reinholda Niebuhra, amerykańskiego teologa i socjologa:

„Boże, użycz mi pogody ducha, abym godził się z tym, czego nie mogę zmienić, odwagi, abym zmieniał to, co mogę zmienić, i mądrości, abym odróżniał jedno od drugiego. Żyjąc w teraźniejszości, ciesząc się bieżącą chwilą, przyjmując przeciwności jako drogę do pokoju, biorąc ten grzeszny świat takim, jaki jest – jak to czynił Jezus – a nie takim, jaki chciałbym mieć, ufając, że On uczyni wszystko dobrym, jeżeli poddam się Jego woli. I że mogę być szczęśliwy, w pewnym stopniu już w tym życiu, a w pełni razem z Nim w wieczności”.