Wniebowstąpienie i Zesłanie Ducha Świętego

CHOCIAŻ JEZUS POWRACA DO NIEBA Z OJCEM, POZOSTAJE WŚRÓD NAS NA RÓŻNE SPOSOBY, A PRZEDE WSZYSTKIM PRZEZ ŚWIĘTĄ EUCHARYSTIĘ

Chwalebne wyniesienie Chrystusa obejmuje Jego wstąpienie do nieba, które wydarzyło się w czterdzieści dni po Jego Zmartwychwstaniu (por. Dz 1, 9-10) oraz Jego chwalebną intronizację w niebiosach, żeby dzielił, również jako człowiek, chwałę i potęgę Ojca i żeby był Panem i Królem stworzenia.

Kiedy wyznajemy w artykule Credo, że Chrystus „siedzi po prawicy Ojca”, używając tego wyrażenia, rozumiemy „chwałę i cześć Bóstwa, gdzie Ten, który istniał jako Syn Boży przed wszystkimi wiekami, jako Bóg i współistotny Ojcu, zasiadł cieleśnie po Wcieleniu i uwielbieniu Jego ciała”.

Wraz z Wniebowstąpieniem kończy się misja Chrystusa, Jego posłannictwa wśród nas w ludzkim ciele, żeby dokonać zbawienia. Trzeba było, żeby po Zmartwychwstaniu Chrystus kontynuował swoją obecność wśród nas, żeby objawić swoje nowe życie i dopełnić formacji uczniów. Jednak ta obecność kończy się w dniu Wniebowstąpienia. Niemniej jednak, chociaż Jezus powraca do nieba z Ojcem, pozostaje wśród nas na różne sposoby, a przede wszystkim na sposób sakramentalny, przez Świętą Eucharystię.

Wniebowstąpienie jest znakiem nowej sytuacji Jezusa. Wstępuje On na tron Ojca, żeby dzielić go nie tylko jako wieczny Syn Boga, ale również jako prawdziwy człowiek, zwycięzca grzechu i śmierci. Chwała, jaką odebrał fizycznie wraz ze Zmartwychwstaniem, jest obecnie dopełniana Jego publiczną intronizacją w niebiosach jako Pana stworzenia, razem z Ojcem. Jezus odbiera hołd i pochwałę mieszkańców niebios.

Zważywszy, że Chrystus przybył na świat, żeby nas odkupić z grzechu i poprowadzić do doskonałej komunii z Bogiem, Wniebowstąpienie Jezusa rozpoczyna wkraczanie do nieba ludzkości. Jezus jest nadprzyrodzoną Głową ludzi tak, jak Adam był nią w porządku natury. Zważywszy, że Głowa jest w niebie, również my, członkowie Ciała, mamy rzeczywistą możliwość osiągnięcia nieba. Więcej – On przygotował nam miejsce w domu Ojca (por. J 14, 3).

Siedząc po prawicy Ojca, Jezus kontynuuje swoje posługiwanie powszechnego Pośrednika zbawienia. „Jest Panem, który teraz w swoim człowieczeństwie w wiecznej chwale Syna Bożego rządzi i wstawia się nieustannie za nami u Ojca. Posyła nam swego Ducha i daje nam nadzieję, że pewnego dnia będziemy z Nim na wieki” (Kompendium, 132).

Rzeczywiście w dziesięć dni po Wniebowstąpieniu Jezus zesłał Ducha Świętegouczniom, zgodnie ze swoją obietnicą. Od tego czasu Jezus posyła nieustannie ludziom Ducha Świętego, żeby udzielać im posiadanej przez Niego ożywiającej mocy i zgromadzić ich za pośrednictwem swojego Kościoła w celu utworzenia jednego ludu Bożego.

Po Wniebowstąpieniu Pana i po Zesłaniu Ducha Świętego w dzień Pięćdziesiątnicy Najświętsza Maryja Panna została wzięta z ciałem i duszą do nieba, ponieważ wypadało, żeby Matka Boża, która nosiła Boga w swoim łonie, nie była poddana zepsuciu grobu, na wzór swojego Syna.

Kościół obchodzi uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny 15 sierpnia. „Wniebowzięcie Maryi jest szczególnym uczestniczeniem w Zmartwychwstaniu Jej Syna i uprzedzeniem zmartwychwstania innych chrześcijan” (Katechizm, 966).

Na Kogo czekacie? Zesłanie Ducha Świętego

W pięćdziesiąt dni po Uroczystości Zmartwychwstania Pańskiego wierni obchodzą Uroczystość Zesłania Ducha Świętego, dlatego też często jest nazywana Pięćdziesiątnicą. Inną nazwą, wywodzącą się z obrzędów ludowych, związanych z urodzajami na roli, są Zielone Świątki. Jest to święto ruchome kończące okres wielkanocny. W tym dniu warto na nowo odpowiedzieć sobie na pytanie...

 
Kim jest Duch Święty?


Dla przeciętnego katolika Duch Święty jest trzecią Osobą Boską, którego dary otrzymujemy podczas sakramentu bierzmowania. Zstąpił na Apostołów w wieczerniku. Uczniowie udzielali Go wiernym podczas chrztu. Najczęściej jest przedstawiany za pomocą symbolu gołębicy.  Ducha Świętego głównie kojarzy się z Nowym Testamentem. Nie można jednak zapominać, że jako Osoba Boska, jest odwieczny.


Obecny na początku historii zbawienia


Stary Testament nie mówi wprost o Duchu Świętym. Na początku Biblii jest mowa o Duchu Bożym, który unosił się nad wodami (Rdz 1,2). Jest On siłą stwórczą we wszechświecie, dzięki której wszystko się stało. Duch Pański towarzyszy także osobom wybranym. Faraon mówi o Józefie: Czy będziemy mogli znaleźć podobnego mu człowieka, który miałby tak jak on Ducha Bożego? (Rdz 41,38). Otrzymują go władcy podczas namaszczenia (por. 1 Sm 16,13) jak i prorocy, którzy mówią w Jego imieniu (por. Ez 2,1; Mi 3,8). Działa także w całym narodzie, odnawiając go moralnie i religijnie: Ducha mojego chcę tchnąć w was i sprawić byście żyli według mych nakazów i przestrzegali przykazań i według nich postępowali (Ez 36,27). Zapowiadany przez proroków Mesjasz będzie napełniony Duchem, który też zostanie udzielony wszystkim ludziom.


Towarzyszący Chrystusowi


Duch Święty jest obecny już na początku Wcielenia. Za Jego sprawą Maryja poczęła i wydała na świat Syna Bożego (por. Łk 1,35). Jezus wzrastał w łasce i mocy Ducha Świętego. Przed publiczną działalnością towarzyszy Mu na pustyni (por. Mt 4,1). Podczas chrztu w Jordanie ukazuje się pod postacią Gołębicy i objawia Chrystusa jako zapowiedzianego Mesjasza. Jest z Jezusem w czasie głoszenia Dobrej Nowiny, podczas czynienia cudów. Towarzyszy Mu także podczas wydarzeń paschalnych, czyli męki, śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa.


Działający w Kościele


Bliski czasu swojego odejścia ze świata Chrystus zapowiada przyjście Ducha Świętego, który zostanie zesłany na Apostołów zgromadzonych w Wieczerniku. Jego posłannictwem jest przypominanie wszystkiego, co mówił i czynił Jezus. W ten sposób prowadzi Kościół do poznania i życia w pełnej prawdzie (por. J 14,16). Dzięki Niemu Chrystus jest stale obecny w Kościele i świecie. W Jego mocy sprawowane są sakramenty święte i głoszona jest nauka (por. Dz 4,30; 5,42). Duch Święty jednoczy i uświęca Kościół, jest źródłem jego apostolskiego działania, a w wiernych rodzi wiarę i rozwija życie nadprzyrodzone.


Uczestniczący w życiu chrześcijanina


Chrystus, który odszedł do nieba, w Duchu Świętym przychodzi w nowy sposób. Jego stała obecność oraz działanie w życiu duchowym dokonują się w rzeczywistości sakramentalnej (Dominus et Vivificantem 61). Przez chrzest Duch Święty włącza nas w życie Boga i Kościoła, a podczas bierzmowania w sposób szczególny wylewa na nas swoje dary. Pozostałe sakramenty, szczególnie Eucharystia, udzielają ożywczej łaski, której Kościół jest szafarzem widzialnym, a Duch Święty, zamieszkujący w sercach wierzących (por. Rz 8, 26) – szafarzem niewidzialnym. Ta szczególna obecność Parakleta – Ducha Pocieszyciela w życiu duchowym przejawia się w modlitwie, która jest objawieniem owej głębi, jaka właściwa jest sercu człowieka: głębi, która jest od Boga i tylko Bóg może ją wypełnić […]. Tak więc Duch Święty nie tylko sprawia, że chrześcijanin się modli, ale prowadzi go wewnętrznie na modlitwie, uzupełniając nieumiejętność modlenia się (Dominus et Vivificantem 65). Uzdalnia także do rozumienia i interpretowania Słowa Bożego. Jezus powiedział swoim uczniom: Gdy zaś przyjdzie Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy (J 16,13). On odkrywa w umysłach wierzących całą prawdę Boga dotyczącą uwielbienia, doktryny i życia chrześcijańskiego, stając się przewodnikiem na drodze życia chrześcijańskiego. Duch Święty jest również dawcą wielorakich darów, zarówno stanowiących o osobistej godności jak i charyzmatów (por. 1 Kor 12,3-11.28-30) – uzdalniających do służby innym. Bóg udzielając się człowiekowi, przemienia go wewnętrznie, sprawiając, że żyje już według owoców Ducha, którymi są miłość, radość, pokój, cierpliwość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie (Ga 5,22). W ten sposób Duch Święty zaszczepiając w człowieku zalążek życia nadprzyrodzonego, przy jego współpracy wiedzie go do świętości.


sM. Celestyna Graczyk

 

Zesłanie Ducha Świętego nastąpiło już po Wniebowstąpieniu Jezusa i aż pięćdziesiąt dni po Jego Zmartwychwstaniu. Dopóki uczniowie nie otrzymali Ducha, nie byli zdolni do tego, by stać się Kościołem. Stanowili grupkę przestraszonych osób, które najchętniej zamknęłyby się w Wieczerniku. Taki model Kościoła znamy, od takiego modelu uciekamy. Uczniowie jako wspólnota otwarta na wszystkich i gotowa autentycznie głosić Jezusa, to dopiero jest Kościół.

 

W tych pięćdziesięciu dniach oczekiwania tkwi klucz do tajemnicy naszych trudnych relacji, jakie mamy z Duchem Świętym. Oczekiwanie, cierpliwość, próba. Słuchanie. Mówienie i słuchanie… Tymczasem wszystko chcielibyśmy mieć - po pierwsze - po swojemu, po drugie - od zaraz. Dokładnie tak samo, jak w kawale o biskupich nominacjach. Pchamy się do działania, chcemy iść przodem, a Duch jak wierny pies powinien za nami podążać. Jeśli jednak dokonamy czegokolwiek w imię Chrystusa to nie dlatego, że porwaliśmy się na to i tacy jesteśmy zdolni, ale dlatego, że doprowadził nas do tego Duch Święty.

 

Może do naszego zadaniowo-roszczeniowego traktowania Parakleta przemówi przykład samego Jezusa? Kiedy Jezus przyjął nad Jordanem chrzest, otworzyło się niebo, rozległ się głos, a na Chrystusa zstąpił Duch Boży jakby gołębica. Głos oznajmił Boże wybranie. A Duch? No właśnie - Duch wyprowadził Jezusa na pustynię, aby tam kusił Go diabeł.

 

Czterdzieści dni Jezusa na pustyni. Czas walki duchowej, odrzucania szatańskich pokus, modlitwy, samotności, ascezy. Pięćdziesiąt naszych dni w oczekiwaniu na Zesłanie Ducha Świętego. Czas czego?

 

Ustąp miejsca

 

Ten wątek w Zesłaniu Ducha Świętego wydaje się więc bardzo istotny w naszym codziennym życiu wiarą: czy mamy czas i wolę, by dać się prowadzić Duchowi - także przez pustynię i wśród pokus - czy nadal będziemy traktować Go jako wysłannika do zadań specjalnych, który ma być gotowy na każde zawołanie?

 

Duch Święty jest przecież z nami zawsze, zapewnia o tym Jezus, i jest z nami w Kościele, bo przecież bez Niego Kościoła by nie było. Ale tak samo jak z Jezusem, tak też z Duchem Świętym musimy pozostawać w relacji. Relacja oznacza stałość, wzajemność, gotowość. Oznacza takie wymagania, z jakimi dzisiaj jest nam trudno funkcjonować, stąd przecież kryzys zwykłych relacji międzyludzkich. Bliska relacja oznacza też zawsze pewną formę naszej własnej kenozy, konieczność nawrócenia, gdy człowiek w sobie samym - w swoim sercu, umyśle, duszy - musi zrobić miejsce dla kogoś jeszcze. Żonie może być ciasno w mieszkaniu, ale nie może być jej ciasno w sercu męża. Niech Duchowi Świętemu nie będzie ciasno w Kościele.

 

Czy jednak robimy miejsce dla Ducha Świętego, oczekujemy Go jako łaski czy może wręcz przeciwnie: jako należności, naszego stróża zawsze w odwodzie na trudniejszy czas? Może wciąż musimy być na pierwszym miejscu, wychylać się, wyprzedzać Ducha, bo któż by mógł tyle na Niego czekać?

 

Co więc zrobiliśmy przez te siedem tygodni, pięćdziesiąt dni, tysiąc dwieście godzin?