19 marca - Św. Józef, Obubieniec Najśw. Maryi Panny

Św. Józef jest dla chrześcijan – choć nie tylko, ze względu na różne cechy – wzorem męstwa, ponieważ stał się godnym bycia prawdziwym mężem Bożej Rodzicielki i opiekunem Syna Bożego – został mu powierzony sam Bóg Wcielony, Odkupiciel świata oraz Niewiasta, która zdeptała głowę węża piekielnego i została Matką Kościoła, a to oznacza, że jego męskie cechy nie mogły znaleźć bardziej odpowiedzialnego pola realizacji. Równocześnie od wieków jest on nazywany najbardziej ukrytym ze wszystkich Świętych. Ten dziwny paradoks ks. Skarga obrazuje metaforą skarbu, który został ukazany, lecz nie wykopany – czyli że Ewangelie wskazują jedynie szlaki, jakimi winny dążyć poszukiwania ludzkie do pełniejszego odkrycia wspaniałości, jakie Bóg złożył w duszach tych ludzi. 

Męstwo jest cnotą, która określa dziejowe znaczenie św. Józefa – jego misję w historii zbawienia – do tego stopnia, iż można śmiało powiedzieć, że historia życia Opiekuna Świętej Rodziny jest historią jego męstwa. We wszystkich bowiem aspektach swego powołania był on przede wszystkim mężczyzną, człowiekiem stałym i konsekwentnym, „mężem sprawiedliwym”, jak mówi Pismo.

Na czym zaś polega świętość Oblubieńca Maryi? Już Ojcowie Kościoła podkreślali jego wyjątkową godność – godność Oblubieńca Tej, którą Bóg wyniósł ponad wszystkie stworzenia. Dlatego od zawsze uważano, że przy nim bledną wszyscy inni Święci – łącznie z Janem Chrzcicielem, który przez samego Pana nazwany jest największym z Proroków i zachowany w łonie matki od grzechu pierworodnego oraz Janem Ewangelistą, którego Kościół wyróżnia jako „umiłowanego ucznia Pańskiego”. Jana spotkała wyjątkowa łaska spoczywania jeszcze za życia na Sercu Bożym, Józef natomiast był tym, który nie tylko piastował Dziecinę Bożą, ale któremu sam Bóg był przez lata posłuszny jak ojcu, który kształcił ludzką naturę Chrystusa i Boga wszechwiedzącego uczył ludzkich umiejętności. Wielka mistyczka i reformatorka zakonu karmelitańskiego św. Teresa z Ávili twierdziła, iż o wszystko prosi Boga przez wstawiennictwo Józefa i nigdy nie była zawiedziona.

           

 Św. Józef w Nowym Testamentcie 

Józef z Nazaretu od początku ukazany jest jako postać opatrznościowa, wybrana przed wiekami do sprawowania opieki nad Drugą Osobą Trójcy Świętej oraz Tą, którą jeszcze przed Jej narodzinami aniołowie czcili jako ideę zrodzoną w umyśle Bożym. Świadczy o tym rodowód Józefa podany przez Ewangelistę Mateusza, wedle którego był on potomkiem króla Dawida, co tym samym potwierdzało proroctwa, iż Mesjasz będzie synem właśnie tego królewskiego rodu. Podobnym pochodzeniem szczyciła się Maryja, a to dlatego, żeby Syn Boży wywodził się z rodu Dawida zarówno poprzez więzy krwi z Matką, jak i w świetle prawa – po tym, którego uważano za jego ojca.

Józef był na pewno starszy od młodziutkiej Maryi, ale Ewangelie nie podają ich dokładnego wieku. Nie wiemy też nic o jego młodości, wiemy jedynie, iż pracował jako cieśla wyrabiając przedmioty z drewna. 

Pozostanie Józefa przy Świętej Rodzinie oznacza również troskę Opatrzności, chcącej zapewnić narodzonej Dziecinie i Jej Piastunce należytą opiekę. Józef jako ojciec był uprawniony do nadania Dziecku imienia, on też uczestniczył w obrzędzie ofiarowania pierworodnego syna w świątyni. Ślepe zaufanie Bogu widzimy jeszcze dokładniej na kolejnym etapie ich wspólnej drogi, kiedy święty Patriarcha przebywał z rodziną w Betlejem, aby spełnić nakaz dekretu cesarza Oktawiana Augusta o spisie ludności. Tam odebrał we śnie polecenie od Anioła Pańskiego, iż ma zabrać Jezusa i Maryję do Egiptu – do ziemi obcej i pogańskiej, gdzie nie mieli zapewnionych żadnych środków do życia. On jednak wyrusza bez szemrania, ufając, że dobre jest to, co Bóg rozkazał, choćby człowiekowi wydawało się najstraszliwszą, najtrudniejszą, a co gorsza zupełnie niezrozumiałą drogą.

Po śmierci Heroda Święta Rodzina powróciła do Nazaretu, gdzie Jezus żył w ukryciu przed światem i w doskonałym posłuszeństwem względem rodziców. Józef od najmłodszych lat przyuczał Go rzemiosła. Ostatni raz zaś słyszymy o nim w Ewangelii przy okazji zwyczajowej pielgrzymki do Jerozolimy, kiedy to dwunastoletni Pan Jezus został w świątyni pouczając faryzeuszów o prawdach wiary. Święty nie dożył okresu publicznej działalności Chrystusa Pana. O jego śmierci dowiadujemy się już z Tradycji. Była to śmierć najszczęśliwsza z możliwych, ponieważ w ramionach Syna Bożego i Matki Bożej, co w ostatnich chwilach wszystkich innych chrześcijan odbywa się jedynie w sferze duchowej.

Zakończmy słowami modlitwy papieża Leona XIII, domagającymi się dziś ponownego wybrzmienia w ustach wszystkich wiernych: 

Do Ciebie, święty Józefie, uciekamy się w naszej niedoli. Wezwawszy pomocy Twej Najświętszej Oblubienicy z ufnością również błagamy o Twoją opiekę. Przez miłość, która Cię łączyła z Niepokalaną Dziewicą Bogarodzicą i przez ojcowską Twą troskliwość, którą otaczałeś Dziecię Jezus, pokornie błagamy: wejrzyj łaskawie na dziedzictwo, które Jezus Chrystus nabył Krwią swoją i swoim potężnym wstawiennictwem dopomóż nam w naszych potrzebach. Opatrznościowy Stróżu Bożej Rodziny, czuwaj nad wybranym potomstwem Jezusa Chrystusa. Oddal od nas, ukochany Ojcze, wszelką zarazę błędów i zepsucia. Potężny nasz Wybawco, przybądź nam łaskawie z niebiańską pomocą w tej walce z mocami ciemności. A jak niegdyś uratowałeś Dziecię Jezus z niebezpieczeństwa, które groziło Jego życiu, tak teraz broń świętego Kościoła Bożego od wrogich zasadzek i od wszelkich przeciwności. Otaczaj każdego z nas nieustanną opieką, abyśmy za Twoim przykładem i Twoją pomocą wsparci mogli żyć świątobliwie, umrzeć pobożnie i osiągnąć wieczną szczęśliwość w niebie. Amen.